Hotel na pierwszy rzut oka wygląda luksusowo, ale po bliższym przyjrzeniu się wymaga remontu. Zapewnia jednak komfort dla całej rodziny i wszystko, czego potrzebuje wczasowicz. Spędziliśmy tam 15 dni od 5,7 do 19,7 i nie mieliśmy czasu na nudę.
PlażaZajmowali się plażą, zbierali śmieci z mini-śmietników, mieli dostęp do morza z piaszczystej plaży z drobnymi kamyczkami. Rano morze było przeważnie spokojne jak jezioro, w porze lunchu fale były umiarkowane, tylko kołyszące, a około 16:00 pojawiły się fale, ale średnie, dla zabawy i igraszek, bez wielkich fal.
WyżywienieJedzenie jest standardowe, różne smaki, przyprawy, ale nawet jeśli komuś nie smakowało 80%, to i tak jest duży wybór czegoś neutralnego. Makarony robione na zamówienie, zawsze smażone w dużej ilości oleju, ale były też grillowane kurczaki bez sosów, dużo warzyw i owoców, więc każdy mógł wybrać. Słodycze były naprawdę słodkie, wszystko wyglądało pięknie, różne kształty, ale smaki były te same. Na początku spróbowaliśmy kawałka kilku ciast, ale to wystarczyło. Najlepsze było tiramisu, które robili na miejscu w cukierni. Bardzo podobał mi się pieczony ziemniak w zupie z tym, co się do niego dodało, posmarowany masłem w Arenie, a także tureckie naleśniki, które robią na gorącej płycie i również wybiera się, co się chce. Dla dzieci lody, owoce, ciasta, gofry, wszystkiego było więcej niż wystarczająco.
ZakwaterowaniePokój - duży, czysty, łazienka z oddzieloną toaletą i wanną, co bardzo nam się podobało. Jednak po przyjeździe musieliśmy długo wietrzyć pokój z powodu stęchłego zapachu. Dywany nadają się do wymiany lub ponownego ogrzania po kilku latach. Łazienka była wystarczająco duża, z wanną, a my doceniliśmy drobne udogodnienia oprócz standardowego wyposażenia, kapci, płatków do demakijażu i szczoteczek do zębów. Chociaż nie musieliśmy codziennie wymieniać ręczników, sprzątaczka zawsze dawała nam pachnące i czyste. Minibar był uzupełniany codziennie o wszystko, czego brakowało, lub prosiliśmy o to po przyjeździe i w pokoju.
UsługiBrakowało nam więcej aktywności sportowych, zwłaszcza siatkówki. Zjeżdżalnie i wszystkie atrakcje wodne były świetne, z wyjątkiem rozpadających się betonowych schodów prowadzących do głównych zjeżdżalni, a do tego nie można było nosić butów do wody. Molo było świetne, bo można było skakać do morza. Ostatniego dnia widziałem też żółwia, więc informacja, że Careta tam mieszka, jest prawdziwa. Molo wymagałoby również wymiany kilku desek, w których już była dziura, a całe molo trzeba by było co najmniej zeszlifować. Domek na molo kosztował 120 euro za dobę i 100 euro na plaży, plus kolejne 60 euro, jeśli chciałeś, żeby kelner podszedł i podał ci do domu. Jeśli chodzi o miejsce i leżaki przy basenie, to było tam najwięcej ludzi, ale można było też wystawić 3 leżaki, jeśli były potrzebne. Zwłaszcza w głośnej części, gdzie grała muzyka, było mało ludzi, ponieważ głośniki znajdowały się obok leżaków. Ale większość czasu spędzaliśmy na molo i po prostu chodziliśmy do atrakcji, na drinki przy basenach i na jedzenie. Wieczorny diabelski młyn, autodrom, karuzele, łódź bujana, trampolina = wszystko za darmo, co ucieszyło zwłaszcza dzieci, ale autodrom był otwarty również w ciągu dnia od 15:00 do 17:00 i wtedy było mało ludzi.
Ta recenzja została automatycznie przetłumaczona za pomocą Google Translate